Content




2011-08-26 13:20:58 >> 220. Jeszcze żyję

Długo się zbierałam, żeby coś napisać. Matura poszła całkiem nieźle, na studiach sesja zaliczona w terminie, dostałam się na studia równoległe. Poza tym byłam w międzyczasie na morzu, byłam wychowawczynią na półkolonii, a niebawem znów wybywam na morze. Można powiedzieć - pomieszanie z poplątaniem, czyli... jak zwykle. Po rejsie być może jeszcze Francja - Niemcy, a potem... już uniwersytet i znowu początek wszystkiego. Wesoło, co? :D
Powinnam coś napisać o wakacjach, ale nie mam weny... Napiszę później. :P

bye bye :D

Powiem tyle - mocno nordyckie klimaty, i o! :D



skomentuj (0)




2011-05-01 22:12:26 >> 219. 輝き

Tak sobie siedzę i piszę, piszę i siedzę. Wcześniej robiłam zadania z matematyki. Jak zwykle czuję się słaba jak nieszczęście. Oto co mam po liceum: traumę matematyczną, totalną niewiarę w swoje możliwości, żal do siebie, że kiedyś mogłam wybrać inaczej (przede wszystkim olać tę szkołę. Poszłam tam po części nie chcąc być gorsza od brata, a on tę placówkę odradzał - teraz rozumiem dlaczego, ale to już za późno. Z kilku źródeł wiem, że z naszej kochanej szkoły trafia najwięcej przypadków do zakładu zdrowia psychicznego - dzieciaki nie wyrabiają, ćpają i piją - nie po to by dobrze się bawić, ale żeby odreagować wydarzenia dziejące się w szkole). To wszystko powoduje, że mam ochotę powiedzieć: czy cenicie tego naszego byłego nauczyciela za schematy jakich wykładał? Za to, że podchodził do nas jak do tych, co nie rozumieją tych prostych przykładów? Za to, że potem chodziliście na korepetycje, bo lekcje ze szkoły były takie dobre jak nauczyciel, który je prowadził? Zastanówmy się... Jeśli tak wyglądała lekcja matematyki w "szanującej się" szkole, to najwyraźniej szkoła ta nie zasługuje na miano szanującej się. Przykre, ale prawdziwe...
Tymczasem, żeby nie smęcić, proszę o kciuki: 4,5,6,10,11,12,18. maja :), a także 21. czerwca (to już tak na zaś) :D. W międzyczasie wskoczy pewnie kilka egzaminów. Tymczasem:
4. maja - polski 
5. maja - matematyka
6. maja - angielski
10. maja - biologia
11. maja - kolokwium z podst. przedszkolnej
12. maja - fizyka
18. maja - chemia
Trzymajcie kciuki, a ja... uciekam do książek :D 




skomentuj (0)




2011-04-24 22:51:03 >> 218. Spotkanie z Księciem, Wielkanoc, wakacje.

Tak jak obiecałam, opiszę dziś przebieg spotkanie z Księciem. Jednak najpierw chciałam życzyć czytelnikom wesołych świąt, a przede wszystkim mokrego Dyngusa! :D Oj, będzie się działo. 
Spotkanie z Księciem było bardzo udane. Podczas niego udało mi się być w wielu miejscach, w krótkim czasie, a także... zjeść lody cynamonowe, ubrać się w tradycyjne japońskie kimono (o zgrozo, zakładanie tego wszystkiego trwało bite 40 minut, ale K. sam chciał mnie w tym zobaczyć, więc to, że potem czekał, to tylko i wyłącznie jego sprawa), porozmawiać o różnych głupotach, zrobić sobie spacer po centrum Warszawy, otrzymać bukiet dzudziestu czerwonych róż (ponoć dlatego, że mam dwadzieścia lat), a także poprzytulać się za wszystkie czasy. Czasem tak sobie myślę, że pomysł jego ojca na nasze bycie razem... jednak nie jest najgorszy. Traktuję go bardziej jako starszego brata, ale jest naprawdę świetną osobą. Po prostu rozumiemy się bez słów. Książę jest w połowie Polakiem, w połowie Japończykiem. Jedyne co polskie w jego wyglądzie... to niebieskie oczy. W sumie są one granatowe, duże. Bardzo słodkie :). Włoski japońskie, czarne, proste, puszyste, miękkie w dotyku. . . Jednak tak naprawdę nie wygląd czyni z niego Tego, którego tak bardzo lubię. To wszystko charakter. To, że jesteśmy w stanie ze sobą rozmawiać na różne, często poważne tematy. Pomimo, że wychował się w naszym cudnym kraju ma jednak coś z mentalności azjatyckiej, a ta pozwala myśleć bardziej dalekobieżnie niż "w co ja się jutro ubiorę?" w przypadku młodych ludzi. Nie chcę naszym młodzianom "wrzucać", ale rzadko kiedy zdarza mi się spotkać równolatka, z którym jestem w stanie o czymkolwiek porozmawiać, a który mógłby być ewentualnie kandydatem na kogoś więcej w moim życiu. :) nieważne. Z Księciem jak zwykle, trochę sobie pochodziliśmy, trochę posiedzieliśmy, porozmawialiśmy - i to najważniejsze. Ten kontakt. Szkoda, że w środę wyleciał z powrotem do Osaki. Za rok się zobaczymy, właśnie tam... Choć za rok, to ja mogę być już mężatką... nigdy nie wiadomo... >.<
Wielkanoc - najważniejsze święto katolickie. Jak zwykle przemija mi w dziwnym nastroju >.< Tych świąt, to ja w ogóle nie czuję. Natomiast jestem otoczona życzliwymi ludźmi. Ciąg dalszy w dziale... wakacje :-).
Jak wiadomo w czerwcu nawiedzam Czernobyl i tamtejszą zonę, potem mam rekrutację na studia, a na koniec płynę na rejs Gdańsk-Kopenhaga-Ahus. Wydawałoby się, że to już koniec wakacyjnych wojaży, jednak... to nieprawda. Otóż, od wczoraj wiem, że jadę jeszcze do Paryża. Mam tam pewnego życzliwego japońskiego kolegę, który zaoferował mi darmowy nocleg, a także wyżywienie. Chociaż papu, to akurat będziemy robić we dwójkę. Życie obfituje w różne przypadki. Tym razem zwiedzę Louvre, Wersal, wdrapię się na wieżę Eiffla... W życiu bym nie przypuszczała, że "zdobędę" w tym roku kolejną europejską stolicę. Mam nadzieję, że wrócę cała. Trzymajcie kciuki ;) 
Tymczasem kończę, bo matura tuż tuż, a ja w czarnej d.... ze wszystkim. Teraz będę miała 10-20 dni ciągłej nauki, prawie jak do sesji. Przetrwam to? Może.
Czasem się pojawię, żeby coś napisać, w ramach odstresowywania się przed egzaminami ;)



skomentuj (0)




2011-04-19 08:41:50 >> 217 :D

Wygląda na to, że wszystko jest w porządku i pod kontrolą. Dawno nie byłam tak uśmiechnięta. Jeszcze jakby do tego dołożyć jakieś sukcesy naukowe, to byłoby dopiero wesoło :).
Tymczasem szykuję się do wyjścia. 
Dzisiaj mam spotkanie z kimś, kogo nazwę tutaj Księciem. Nazwę go tak, tylko dlatego,że sam uważa mnie za księżniczkę :) i... traktuje jak młodszą siostrę, z którą zawsze można się powygłupiać.
Czarne włosy, ciemna karnacja, japońska uroda i wielkie niebieskie oczy - a to Ci ciekawe :).Kochajmy go <3
O przebiegu spotkania napiszę kiedy indziej!

ja, mata! :D



skomentuj (0)




2011-04-17 14:52:26 >> 216. Wielki mix k-ching.blog.pl, czyli zmieniające się życie Yuki.

Tak jak obiecałam, dokonałam wyboru cytatów. Trochę na łapu capu, ale nie jestem w stanie wybrać tak szybko cytatów, jeśli jest tak wiele spraw, o których chciałabym napisać. Cytaty nie obejmują - kandydatury na stypendium Monbu, większej porcji miłości do Ł. niż przepisowa, kandydowania na stypendium UWC, kandydowania do szkół brytyjskich i IB, cytaty nie dotyczą także wielu osobistych przeżyć związanych z innymi ważnymi dla mnie osobami, za co od razu i z góry przepraszam. Tymczasem, pokazują one coś innego - raczej tendencję ogólnych zmian. Od zachłyśnięcia się jednymi ideami, do późniejszego krytycyzmu (naweto nie nazwałabym tego nienawiścią, bo byłoby to trochę dziwne, z racji, że mimo takiego, a nie innego zdania nadal pozostaję w pewnych strukturach :) ).

"Właśnie wróciłam ze szkółki i odziwo niewiele mam do roboty. Zdziwiłam się, bo nauczyciele zawsze zadają nam kupę pracy domowej na weekend..a tu..NIC (...) Niedawno skapnęłam się, że już kwiecień. Muszę coś zrobić - bo niewiele czasu do końca roku zostało. Nie, nie chodzi o naukę ^^. Jest to scenografia do apelu końcoworocznego :)" (2005-04-15) - życie szkolne w gimnazjum. Ze względu na ilość kreatywnych zadań, jakie podejmowałam w gimnazjum, uważam ten okres życia szkolnego za najciekawszy. Liceum było "przereklamowane", a w podstawówce byłam za mała, aby to naprawdę dobrze oceniać.


"30 lipca br roku 2005 skończył się obóz, na którym spotakłam ponownie wielu starych znajomych. Było bardzo fajnie, i dopiero teraz sobie z tego wszystkiego zdałam sprawę. Nadal mam wrażenie, że tam jestem i zaraz pójdę do 310, niestety to już tylko wrażenie, a miło by było, gdyby nim nie było. Jednakże pora się pogodzić, że już wróciłam do Radomia. 

Jak jechałam do Nałęczowa, miałam wrażenie, że spotkam się z niemiłą niespodzianką. Po dwóch dniach stwierdziłam, że było dziadowo, nic się nie kręciło, że kadra polska, jest do dupy i, że powinni się leczyć z takimi pomysłami.(...)Szczerze pisząc, za rok chcę tam wrócić, i czuję, że Węglowice nie wchodzą w grę!" (2005-07-30) - obóz w Nałęczowie był dla mojego życia czynnikiem kluczowym i wyzwalającym bardzo dużo energii, pozytywnej energii. Nadal mam kontakt z ludźmi, których tam spotkałam. Kochamy się wszyscy na swój sposób :)


"Witamy w Nowym Roku 2006!

Nowy Rok, nowe realia, nowe wymagania i marzenia." (2006-01-01)


"Nakręciłam dzisiaj kilka filmików w szkole. Są śmieszne. Wywiad z największym kujonem klasowym jest typowo - do brechtu. 

'A jakie masz życiowe aspiracje?'

Cały tłum krzyczy:

'Kobiety!!!"

a on zapeszony - mam to na wideo." (2006-01-03)


"Dziecko to osóbka, którą się jest:

a) póki się ma rodziców

b) gdy jest się dorosłym (oni to tylko trochę większe dzieci).

W związku z tym, każdy z nas jest dzieckiem. Ich pojmowanie dziecka zamyka się na stadium spragnionego karcianki Pokemon sześciolatka, a tak.. chyba się nie pojmuje tego słowa. Może to ja mam dziwne mniemanie? 

Nie podoba mi się, że młodzież gimnazjalna, która zachowuje się jak przedszkole (o zgrozo, to zachowanie również takie jest) próbuje wmawiać reszcie świata swoją dorosłość. Wygląda to na tyle różowo i kiczowato, że oni nie są w stanie tego dostrzec. Mogę nawet stwierdzić, iż część z nich żyje w tym swoim zidiociałym do reszty różowym świecie 'dorosłych' balang i zachowań. " (2006-06-03)


"Trójwymiarowe śmieszniuchy" -> ""Śmieszniuchy" są to ludzie, którzy swoim zachowaniem, tym co robią (zazwyczaj nazbyt absurdalnym) przyprawiają mnie albo o lekki uśmiech na twarzy, czasem o chichot, ale najczęściej o salwę głośnego śmiechu." (2006-11-01)


"dzisiaj nie jestem w nastroju by pisać piękną polszczyzną, zaczynać zdania następne z dużej litery... coś się po prostu skończyło i mam teraz tego świadomość. czuję się tak samotna jak nigdy dotąd. jednak rok temu byłam jeszcze szczeniarą i nie wiedziałam co to znaczy czuć cokolwiek. teraz jest inaczej, zupełnie inaczej. ile bym dała by cofnąć czas, by on tu jeszcze był i żebym ja jeszcze była na obozie.. jednak świadomość tego, iż to niemożliwe, jeszcze gorzej mnie przytłacza.. nie mogę dzisiaj nic więcej napisać, nie jestem w stanie. przepraszam..." (2006-08-18) - szczeniacka miłość :) na swój absurdalny sposób kochałam tego Brytyjczyka.


"Jeśli z równania wychodzi sprzeczność, gdy ma wychodzić tożsamość, albo jeden wynik (takie tam równanie oznaczone), to wystarczy zrobić sprawdzenie, aby zobaczyć, co zostało źle przepisane bądź policzone. Niestety w życiu nie jest jak w matematyce. Za popełniony błąd, przychodzi nam płacić, owszem, może i złym wynikiem działania, ale również życie weryfikuje wszystko co robimy. I to jest to.

w(p) = 0

w(q) = 1

p^q => 0.

Logika matematyczna, działa jak najbardziej w przypadku miłości. Nie da się stworzyć zdania prawdziwego, gdy jedna ze stron nie czuje..." (2007-10-10)  - artykuł związany z logiką matematyczną i uczuciami ludzkimi ukazał się w pilotażowym numerze "Szpilki" w Kochanowskim, kiedy to wznowiono wydawanie szkolnej gazetki :)


"Tak szczerze powiedziawszy, kiedy mówiłam sobie "tyle jest ciach w tym liceum", wcale nie stwierdzałam faktu, ja tylko wymyślałam wymówkę. Wymówkę, która rosła od września zeszłego roku, aż teraz stała się już nie-wymówką. Już nią nie jest. Już wiem, że jesteś jedynym takim ciastkiem, jedynym i niepowtarzalnym, i że choć z daleka, zawsze będę Cię obserwować, i doglądać, bo "nie dla psa kiełbasa". Jesteśmy nieosiągalni, jak bieżąca woda na środku pustyni, każda róża musi mieć kolce. Ale wiesz co? Ja Ciebie kocham, i wiem, że to nie jest zauroczenie. Wiem, że tego nie przeczytasz... Bo nie znasz tego adresu, i prędko nie poznasz. Może nawet nie chcę byś go znał, bo wiedza mogłaby wszystko popsuć.... albo i poprawić...  " (2008-09-29) - Do tej pory uważam to za niedobre uczucie...


"... czy to co robię jest cokolwiek warte.

Nie rozumiem już nic.

Podobno się skończyło, a jednak nie.

Głupia, głupia, głupia - szumi wiatr. I tym razem ma rację..." (2009-06-14) - aż dziw wierzę, że to tyle trwało i dla "kogoś takiego" byłam w stanie znosić tyle upokorzeń...Musiałam naprawdę go kochać.


"Cytatem z powieści H. Murakamiego "Sputnik sweetheart":

 "Czy znajdzie dię tam dla mnie miejsce? Czy mogę być z nimi?(..) ja bym sobie usiadł gdzieś w kąciku i zająl się lekturą "Dzieł zebranych" Balzaka. Potem (...) poszlibyśy na długi spacer i rozmawiali o przeróżnych rzeczach - i jak zwykle mówiłaby głównie ona. Ale czy nasz związek trwałby wiecznie? Czy to naturalne? "Oczywiście - powiedziałaby Sumire. - Nie ma potrzeby o to pytać. Bo jesteś moim jedynym, prawdziwym przyjacielem!" " " (2010-05-08) - Sputnik Sweetheart, mrrr :D

 

"Straciłam ochotę na romanse. Statek uczy zmiany priorytetów... rozwagi w działaniu i pozwala przemyśleć pewne działania. Nie podejmuje się działań bezcelowych, czego nie rozumiałam ani dwa tygodnie temu, ani wcześniej. Jeśli coś ma się wydarzyć, wydarzy się samo. To, że się stanie - jest pewne. Nie wiadomo tylko KIEDY, Z KIM i w jakich dokładnie okolicznościach. Trzeba czekać. Stać na oku i wypatrywać, a nie płynąć wpław na rozpędzony tankowiec..." - (2010-08-11) - Czego uczy statek?

 

"Dziwnie szczęśliwa. Ubrudzona białą farbą. Malowałam dziś plakaty. Mam dość dobry humor, bo za tydzień z kawałkiem wyjeżdżam do dawno niewidzianej rodziny. Tęskni się do takich chwil." (2010-09-07) - wyjazd do rodziny do Łodzi

 

"Poza tym były też takie lody z rodzynkami... i serkiem mascparpone [i rumem!] w pewnej łódzkiej tawernie :) (kocham manu!) 

Nie należy też zapominać o spotkaniu z lubym 8) 16kg  książek! Współczuję... Ale takie jest życie, kiedy studiuje się medycynę...." (2010-10-13)

 

"Tylko poprzez opracowaną strategię rozwoju możemy czegoś dokonać. Robić trzeba kroki, jeśli mówi się A, odpowiadać też B i C. Gdy dopasowujemy zamierzenia do siebie aby utworzyć jakiś cel, to bardzo zła kolejność. I właśnie ta kolejność powoduje, że mamy, to co mamy. To, że czasem smucę się tym co widzę i narzekam nie wynika z tego, że chcę pogadać, tylko, że chciałabym coś zmienić, ale nie mogę zrobić tego w pojedynkę (skoro cała reszta uważa, że żyje w raju, to phii? ;) ). " - (2010-11-14) - opinia o hufcu radomskim

 

"Ostatnio przez przypadek udało mi się załapać na nową produkcję Teatru Wielkiego pt. "Trojanie" :D. Poszłam tam z kimś, kto zawsze mi odmawiał. Aż się zdziwiłam, że tym razem wyszło. Życie bywa przewrotne.

W grudniu byłam na Szantowiązałce i było magicznie. Uczestniczyłam w konferencji kadr wodnych, prowadziłam szantowiązałkę zuchową, wzięłam udział w super koncercie szantowym profesjonalnego zespołu szantowego. Oj, działo się działo.. Tydzień później była Wigilia 47...Też było wesoło :D Szanta dziewicy ha ha ha.

Na Sylwestrze byłam w Łodzi i było naprawdę wesoło. Szkoda tylko, że zostałam Ofelią. Ale tak to w życiu jest. Nigdy nie da się przewidzieć jakichś jego meandrów. Tworzą się niepostrzeżenie dla ludzkiego oka. Jeśli płynie się na rzece czasu, to nie ma się wiedzy takiej, jaką posiadają ptaki w powietrzu. Jest się tylko flisakiem, a to ptaki widzą tworzące się zakola, nie flisak...A przecież "panta rei". . .

Co obecnie jednak jest najgorsze.... to nie nawał zajęć, ale to, że kiedy nie chcę żadnego love story, to nagle jest wokół mnie tabun facetów. brrr. straszne to. ==' " (2011-01-24) - Wigilia, konferencja i tabun innych rzeczy...


"(...)w ZHP niewiele zyskałam, a dużo więcej...straciłam(...)Co więcej, widzę,jakie są dzieci, jaka jest młodzież z nich wyrastająca. Młodsi harcerze biorą zły przykład ze starszych, a starsi z instruktorów. Jeśli, któreś dziecko wyróżnia się świetną kulturą osobistą, wpuśćcie go w zgraję harcerzy, za pół roku ulegnie "urobieniu", a jeśli z kolei wyróżnia się kiepską kulturą - również, puśćcie go w zgraję harcerzy - za pół roku będzie "przeciętne", bo zgodnie z teorią naturalistów w pedagogice, dziecko staje się takie jak reszta watahy, bo wataha sama go odrzuci jeśli nie przyjmie odpowiednich zachowań, bez względu na to jak lotny kulturalnie jest bądź jakie z niego kulturalne i kulturowe dno." - (2011-02-12) - wątpliwości co do realnych korzyści wychowawczych czerpanych przez młodzież w harcerstwie

 

"Fukushima Daiichi i przyjaciele mieszkający wokół niej to był swego rodzaju stres. Wiedziałam, że również się niepokoją, jednak nie chcieli tego po sobie dać poznać. Rozumiem ich punkt widzenia. Czy to coś zmieni, że wyznają swój strach? Czy ma to jakiś wpływ na dalsze wydarzenia? Otóż nie. W związku z tym, jeśli nie ma się wpływu na, to co stanie się dalej - po prostu trzeba żyć jak codzień. Zresztą... sytuacja w elektrowni jest powoli opanowana. Przywrócono działanie agregatów prądotwórczych zasilających dwa rekatory - 5 i 6, podpięto złącza elektryczne do reaktorów 1 i 3 - niebawem i tam "wróci" chłodzenie. "(2011-03-19) - globalność czasem może stać się lokalna.

 

" "Nie rób tego. Chcę cię jeszcze zobaczyć..."

"Będę pisał do ciebie, tak często jak będę mógł"

" Y., dlaczego? "

"pamiętaj o mnie." " - następne zakole w życiu... Tęsknię... 




skomentuj (0)


Linki

Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link Link

Archiwum

2011
sierpień
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień

Copyrights & Credits

Site ˆ Yuki .
Blueberry Amnesia